Jak wybrać rośliny do ogrodu?

Jak wybierać rośliny do ogrodu J. Brookes

Nooo i wreszcie temat, który zaprząta głowę wszystkim ogrodnikom. Co posadzić w ogrodzie? Jak wybrać właściwe rośliny? Powinniśmy kupić tą wspaniałą magnolię, czy raczej krzewuszkę? Lawendę czy piwonię? Od czego zacząć? Ogrom możliwości przytłacza i paraliżuje. Potrzebujemy jakiegoś systemu, który nam ułatwi zadanie. I to właśnie będzie tematem dzisiejszego postu.

Najpierw jednak przypomnę, że zanim zaczniemy szukać konkretnych roślin, musimy mieć ogólną koncepcję tego, jak ma wyglądać nasz ogród: gdzie musimy się zasłonić, gdzie potrzebujemy wyższych drzew, w którym miejscu chcemy mieć masywne krzewy, a w którym – zwiewne nasadzenia bylinowe? Częściowo wyjdzie nam to już z analizy terenu, a częściowo dopiero na etapie koncepcji. W każdym razie – dużo łatwiej jest wybierać rośliny, jeśli wiemy, jakiego efektu w danym miejscu potrzebujemy. To nam zawęża ilość opcji i ułatwia dopasowanie roślin do siebie.

Kiedy mamy nakreśloną wstępną koncepcję, możemy zacząć ją zamieniać na konkretne rośliny. Dla wielu osób to jednocześnie najciekawszy i najbardziej stresujący etap tworzenia ogrodu. Nie chodzi o to, żeby wybrać rośliny, które nam się najbardziej podobają, ale takie, które jednocześnie spełniają szereg warunków:

– dobrze się czują w warunkach, jakie panują w ogrodzie

– wzajemnie się uzupełniają i podkreślają swoją urodę

– zapewniają atrakcyjność ogrodu przez cały rok.

Jak do tego dodamy kwestię dopasowania kolorów i wielkości roślin, to okazuje się, że dobre obsadzenie ogrodu to naprawdę nie jest łatwa sprawa. Żeby sobie ułatwić zadanie, projektanci stosują różne systemy i triki, najczęściej polegające na dzieleniu roślin na różne kategorie. Dzisiaj przedstawię system zaproponowany przez Johna Brookesa w jego książce “Projektowanie ogrodów” (o której wspominałam już wcześniej). Brookes dzieli rośliny na pięć kategorii w zależności od tego, jaką rolę będą pełnić w kompozycji:

Akcenty

Pierwsza i najważniejsza kategoria – składa się z roślin, które będą stanowiły główne “punkty optyczne” kompozycji. Rośliny te “utrzymują zwartość kompozycji prowadząc odpowiednio wzrok. Wprowadzają porządek, formują pewną strukturę roślinności, która bez nich byłaby jedynie zielonym gąszczem”. W zależności od stylu i wielkości ogrodu, można wprowadzić jedną lub kilka roślin podkreślających punkty kulminacyjne kompozycji. Można też powtarzać ten sam akcent kilkakrotnie. Ważne jest, aby “akcenty” ze sobą nie konkurowały. Np.: buk ‘Tricolor’, który stanowi wspaniałe, bardzo charakterystyczne drzewo i znakomicie się nadaje jako akcent do dużych ogrodów, dużo lepiej będzie wyglądał w sąsiedztwie spokojnych grabów, jabłoni ozdobnych czy jarząbów niż – przykładowo – w towarzystwie klona pospolitego ‘Drummondii’, który ma tak charakterystyczne liście, że sam może stanowić akcent.

Poniżej zdjęcie z Bressingham Gardens: rabata bylinowa robi wrażenie, ale i tak najbardziej uwagę przyciąga żółte drzewo, które nad nią góruje:

Foggy Bottom Gardens in Bressingham

Oczywiście, nie tylko duże drzewa mogą stanowić akcenty w ogrodzie. Równie dobrze tą rolę mogą pełnić małe drzewka, krzewy, a nawet duże rośliny, ustawione w donicy na tarasie. Nie muszą to być rośliny zimozielone, ale powinny mieć ładne ulistnienie i pokrój, żeby stanowić całoroczną atrakcję.

małe drzewo jako akcent w niewielkim ogrodzie
Anne-Laansma-Royale-Tredes; żółte drzewo równie dobrze sprawdza się jako akcent w niewielkim ogrodzie;

Szkielet

W zasadzie wyczerpałam ten temat w poście o strukturze ogrodu ale trochę się powtórzę: chodzi o utworzenie stałej ramy ogrodu, która będzie całorocznym tłem spajającym kompozycję. Latem pozostaje ona zasłonięta przez bardziej efektowne nasadzenia sezonowe, ale zimą i wczesną wiosną króluje w ogrodzie. Najważniejszy w tej kategorii jest oczywiście żywopłot otaczający działkę, ale do tej kategorii należą również wszelkie krzewy i krzewinki zimozielone, rosnące na rabatach. Niskie żywopłotki z bukszpanu czy berberysu też.

Poniżej zdjęcia z ogrodu Michaeli Verony, o której pisałam tutaj. Zimozielone kule i żywopłoty nie rzucają się w oczy latem, ale zimą ratują ogród przed pustką i smutkiem. A że w praktyce zima u nas trwa od listopada do kwietnia, to okazuje się, że przez pół roku szkielet ogrodu jest jednocześnie jego główną ozdobą.

proj: Verona Michael; zima
proj: Verona Michael; lato

Ozdoby

Jak pisze J. Brookes: “Po zapewnieniu szkieletu ogrodu i umieszczeniu głównych akcentów należy wprowadzić dekoracyjne, barwnie kwitnące krzewy, które ożywią i rozjaśnią zielone tło kompozycji”. Są to nadal rośliny atrakcyjne nie tylko z kwiatów, ale i z liści. John Brookes zalicza do tej kategorii m.in. szczodrzeńce, niektóre lilaki i jaśminowce. Trawy i część powojników również.

to zdjęcie z książki bardzo mi się podoba, mimo że jest bardzo odległe od moich upodobań: nie dość, że prawie wcale nie ma bylin, to jeszcze żółto-szare zestawienie kolorystyczne jest ostatnie, o jakim bym pomyślała

Ozdóbki

“Są to rośliny widoczne od wiosny do jesieni – czyli głównie byliny. Sadzone są głównie dla pięknych kwiatów. Są to np.; łubiny, ostróżki, astry, przywrotniki. Przy planowaniu ozdóbek można pozwolić sobie na pewną swobodę i przypadkowość, ponieważ nie zmienia to struktury nasadzeń. Jeśli główne elementy zostały prawidłowo zaplanowane, to wzór powinien być na tyle mocny, że “utrzyma” różnorodne aranżacje bylin.” Z czego wynika, że to, co dla większości osób jest główną ozdobą ogrodu, dla Johna Brookesa jest stosunkowo mało ważną  jego częścią, planowaną w zasadzie na samym końcu.

Denmans Garden, nasadzenia mieszane
ogród J. Brookesa w Denmans: tutaj widać, że u niego byliny faktycznie stanowią tylko uzupełnienie drzew i krzewów;

Wypełnienie

Czyli wszystkie rośliny, które mają za zadanie wypełnić puste miejsca, zanim główne rośliny się nie rozrosną. Czyli głównie cebulowe i rośliny jednoroczne czy rozsiewające się, jak naparstnica.

fot.: Clive Nichols; Denmans Garden
fot.: Clive Nichols, również z ogrodu w Denmans; J. Brookes lubił wysiewające się rośliny typu dziewanna czy maczek kalifornijski jako uzupełnienie stałych nasadzeń;

W książce jest zawarty katalog roślin. Oczywiście: należy go traktować tylko poglądowo, bo z konieczności jest bardzo ograniczony. W katalogu rośliny nie są pogrupowane typowo, czyli “do cienia”, “do słońca” “na piaszczyste gleby”, ani też: “liściaste”, “iglaste”, “byliny”, tylko właśnie ze względu na efekt, jaki dają w ogrodzie. Czyli nie tylko akcenty i rośliny szkieletowe, ale również propozycje roślin o dużych liściach, o pierzastych liściach, z poziomym układem gałęzi, o złotym/purpurowym ulistnieniu itd. Bylin tam jest naprawdę niewiele. Przyznam, że dla mnie stanowiło to prawdziwe olśnienie: w jaki sposób w ogóle myśleć o roślinach w ogrodzie.

Taki układ kategorii pozwala planować nasadzenia według rangi, jaką pełnią w ogrodzie i dzięki temu – uniknąć wielu błędów, jakie popełniają ogrodnicy na początku drogi.

Jednym z tych błędów jest zaczynanie zakupów od niewielkich kwiatków – oczywiście po to, żeby uzyskać choć trochę tego upragnionego “koloru”. Kupuje się trochę aksamitek, piwonii, jakąś różę…. Po czym następuje rozczarowanie, bo mimo tego wszystkiego – efekt jest ciągle mizerny. To, co w szkółce olśniewa kwiatami, na rabacie jakoś tak… ginie. A powód jest taki, że w szkółce rośliny oglądamy “na wyciągnięcie ręki”: bierzemy doniczkę do ręki, przyglądamy się kwiatom. Po powrocie do domu wsadzimy ją do ziemi i będziemy oglądać ją z odległości kilku metrów, na tle domu czy ogrodzenia. Z taką masą betonu żadna, nawet najpiękniejsza bylina nie ma szans konkurować. Tutaj potrzeba masy zieleni, która by zrównoważyła budynki. Ale zanim dojdziemy do tego wniosku, to sobie nasadzimy kwiatków i trudno je potem przesuwać, żeby zmieścić krzew czy drzewo. 

Drugim częstym błędem jest zapominanie o żywopłocie. Szkoda miejsca na “zwykłe, zielone krzaki” skoro można posadzić róże czy hortensje, prawda?. Tymczasem te same róże zupełnie inaczej wyglądają na tle równo przyciętej ściany chociażby tych znienawidzonych obecnie żywotników, niż na tle siatki ogrodzeniowej, zza której doskonale widać bałagan na podwórku sąsiada. O tym problemie mówiła też Ania Sikora-Stachurska na jednej ze swoich piątkowych kaw.

Jeżeli jednak zastosujemy klucz zaproponowany przez Johna Brookesa i zaczniemy nasadzenia od szkieletu ogrodu oraz od głównych akcentów, a dopiero potem zajmiemy się “drobnicą bylinową”, to mamy dużo większą szansę na sukces.

Oczywiście, ten sposób nie jest uniwersalny. Nie pomoże nam np.: skomponować dużej, całorocznej rabaty bylinowej. Poza tym, mnie osobiście trudno jest ogarnąć niektóre kategorie, a w szczególności różnice pomiędzy “ozdobami” a “ozdóbkami”. Dlatego też wspomagam się inną metodą, o której będzie w kolejnym poście. Temat nie jest zamknięty:D.

2 myśli na “Jak wybrać rośliny do ogrodu?”

  1. “dużo łatwiej jest wybierać rośliny, jeśli wiemy, jakiego efektu w danym miejscu potrzebujemy. To nam zawęża ilość opcji i ułatwia dopasowanie roślin do siebie” – to esencja, a jeśli dołożyć do tego uwagi, które zamieściłaś poniżej, mamy już wszystko. W zasadzie nie powinno być żadnego problemu z doborem roślin. W zasadzie… Chyba należałoby jeszcze dodać jedno – dyscyplina.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *