Jak projektuje rabaty Jörg Pfenningschmidt?

  • Joanna 
jak projektuje rabaty Jorg Pfennigschmidt

Kontynuując temat wyboru roślin do ogrodu, co stanowi wstępny etap projektowania rabat, dzisiaj przedstawiam metodę, którą posługuje się Jörg Pfenningschmidt, którego poznałyście w poprzednim poście. 

Jak z pewnością zauważyłyście, ogrody Jörga wyglądają zupełnie inaczej ogrody Johna Brookesa. Oczywiście, są w nich i drzewa, i krzewy, ale zdecydowaną większość “masy zielonej” stanowią jednak byliny i trawy. W całościowej kompozycji pełnią one dość równorzędną rolę, dlatego podział zaproponowany przez J. Brookesa tutaj się nie sprawdza.

Kiedy korespondencyjnie wspomniałam Jörgowi, że projektowanie nasadzeń to moja pięta achillesowa, był tak uprzejmy, że udzielił mi kilku rad  i przesłał zdjęcia pewnej realizacji z prywatnego archiwum, niepublikowane na jego stronie.

Jörg Pfenningschmidt rabata w 2005
Zanim za ten kawałek terenu zabrał się Jörg Pfenningschmidt, w 2005 r. wyglądał on zupełnie typowo: trawnik i parę krzaczków na obrzeżach;

Jörg zaczyna projektowanie nasadzeń od stworzenia zestawu roślin, które pasują do warunków w danym ogrodzie. Wypisuje całą listę różnych gatunków, które wg niego sprawdzą w tym konkretnym miejscu. Oczywiście, jako ogrodnikowi z 30-letnim stażem, jest mu dużo łatwiej niż nam, początkującym. Dlatego ponawiam radę o korzystaniu z różnych pomocy typu Ogrodeus czy katalog Związku Szkółkarzy Polskich. Warto również pytać się o wskazówki właścicieli ładnych ogrodów w Waszej okolicy. NIE w jakiejś grupie ogrodniczej na FB, bo – z tego co widzę – duża część odpowiadających poleci Wam po prostu rośliny, które się u nich sprawdziły, niekoniecznie sprawdzając, czy mają podobne warunki jak Wy.

Jörg Pfenningschmidt rabata w 2008
Tak wyglądał ten sam teren wczesnym latem w 2008 r.
Jörg Pfenningschmidt rabata w 2017
a tak w 2017 r.

Następnie bierze kilka kartek i rysuje na nich kolejne warstwy nasadzeń. Pierwsza, podstawowa plansza – rysowana na zwykłym papierze – jest przeznaczona dla “ram” i rzeczy które się nie zmieniają w ciągu roku (w tym drzewa i zacienienie). Dla powyższej rabaty wyglądała następująco:

Jörg Pfenningschmidt plansza podstawowa
plansza podstawowa z listą propozycji

Jak widać, profesjonalny i uznany projektant nie potrzebuje wypasionych programów graficznych do projektowania ogrodów:D. 

Pod rysunkiem widać listę roślin, które rozważał do tego projektu. Osoby znające język niemiecki zauważą, że lista jest pogrupowana wg pór roku: pierwsza kolumna to wczesna wiosna, potem: późna wiosna, lato, jesień i zima. Wszystkiego nie jestem w stanie rozczytać ale rozpoznaję ciemiernika wschodniego (Helleborus Orientalis), szafirki (Muscari), czosnki (Allium), liliowec (Hemerocallis), przegorzan (Echinops), rdest (Persicaria), dwie odmiany molinii (Molinia), rudbekię (Rudbeckia), a także dopisany czyściec Hummelo (Stachys) i jarzmianka (Astrantia). Wszystko to są bardzo tolerancyjne, wytrzymałe gatunki, bardzo często wykorzystywane w nasadzeniach naturalistycznych.

Nie znam wymiarów tej rabaty – na oko oceniam, że może mieć ok. 20 m2 (4x5m). Ta ilość gatunków wydaje się całkiem odpowiednia dla takiej powierzchni, a jednak zobaczycie, że do ostatecznego projektu weszło tylko kilka z nich.

Kolejne warstwy rysowane są na przezroczystych kalkach, po jednej dla każdej z pór roku: wiosna (maj-czerwiec), lato (lipiec-sierpień), jesień (wrzesień- listopad) i ewentualnie zima.

Jörg Pfenningschmidt plansza wiosna
plansza maj-czerwiec; Jörg radzi, żeby wiosennych bylin nie sadzić przy brzegach rabat, bo po przekwitnięciu często wyglądają brzydko i szpecą całość;
Jörg Pfenningschmidt plansza lato
plansza wrzesień-listopad
Jörg Pfenningschmidt plansze
a tak wygląda kompletny projekt nasadzeń; niezbyt imponująco - w przeciwieństwie do efektu końcowego:D

Do nasadzeń zostały wybrane w sumie nieliczne rośliny, za to atrakcyjne przez bardzo długi czas: rdesty, rudbekie, przegorzany, liliowiec Stella d’Oro (i tylko ten) – to wszystko rośliny kwitnące przez kilka miesięcy. I nawet zestawienie koloru żółtego z różowym, które zwykle przyprawia o ból zębów – tutaj jakoś nie razi.

rudbekia i rdest
rudbekia i rdest
rdest i liliowiec Stella d'Oro
rdest i liliowiec Stella d'Oro
liliowec Stella d'Oro i bodziszek Nibus
liliowec Stella d'Oro i bodziszek Nimbus
Geranium Nimbus
bodziszek Nimbus, z tyłu zielone jeszcze przegorzany, tych białych pióropuszy nie rozpoznaję - czyżby parzydło leśne?

Na koniec dodam, że znam – z osobistych doświadczeń lub opinii znajomych – prawie wszystkie te byliny i mogę potwierdzić, że naprawdę wymagają bardzo mało pracy: nie potrzebują intensywnego nawożenia, podpierania, przycinania, opryskiwania. Cała pielęgnacja najprawdopodobniej opiera się na ścięciu do samej ziemi wszystkich bylin jesienią lub – co bardziej prawdopodobne – wczesną wiosną, wypieleniu, usunięciu nadmiernie rozrośniętych roślin i rozłożeniu warstwy obornika/kompostu. Najwięcej pracy przysparza zapewne przegorzan, który (pozostawiony bez przycięcia) sieje się niemiłosiernie, co mogę potwierdzić osobiście:D.

I tak – moi Państwo – projektuje się nasadzenia bylinowe:D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *