Dan Pearson

  • Joanna 
dan pearson

Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam bliżej Dan Pearsona – jednego z najbardziej znanych projektantów ogrodów naturalistycznych. Dan zyskał w Polsce pewną rozpoznawalność dzięki wydaniu książki z felietonami pt. „Rok w ogrodzie” parę lat temu. Zrobiła dużo szumu w światku ogrodniczym, bo jest to chyba pierwsza i jedyna pozycja na naszym rynku wydawniczym, która nie jest poradnikiem. Miałam nadzieję, że będzie to jaskółka, zwiastująca rozszerzenie naszej oferty księgarskiej ale wygląda na to, że nie. Wracając do Dana Pearsona, znalazłam ostatnio w necie kilka ciekawych filmów z jego udziałem i chciałam się nimi z Wami podzielić. Mam nadzieję, że będą dla Was równie inspirujące jak dla mnie. 

Dan interesuje się ogrodnictwem od szóstego roku życia. Potrafi podać tak konkretną datę dlatego, że właśnie wtedy jego rodzina przeprowadziła się do nowego domu, gdzie poznał sąsiadkę, która obudziła w nim fascynację roślinami trwającą całe jego życie. To właśnie trzeba podkreślić: Dan (podobnie jak Piet Oudolf, James Hitchmough i inni luminarze stylu naturalistycznego) nie interesuje się ogrodnictwem w sensie „jak należy przycinać jaśminowca a jak krzewuszkę; kiedy sadzić piwonie i jak walczyć z mszycami”. Dan interesuje się tym, jak rośliny zachowują się w swoim środowisku naturalnym: co sprawia, że w jednym miejscu chcą rosnąć i się rozmnażać, a w innym nie; w jaki sposób dany gatunek się rozmnaża; które byliny będą rosły w tłoku, a które nie dadzą rady (pamiętacie mojego posta o różnych charakterach roślin? Na swoim blogu Dig Delve, w poście o dzieleniu bylin, Dan właśnie o tych cechach wspomina). Poniżej wspomina, jak nauczył się „czytać krajobraz”: po rosnących roślinach odgadywać, w którym miejscu łąki płynie jakiś podwodny ciek wodny, a gdzie jest sucho; zauważać, że lilie martagon lubią towarzystwo jarzmianek. Tą wiedzę wykorzystuje potem przy projektowaniu ogrodów, starając się stwarzać kompozycje roślin jak najlepiej przypominające te, które występują w naturze. I oczywiście – dopasowane do warunków, które w danym miejscu panują. Dzięki temu udaje mu się tworzyć przepiękne ogrody, w których panuje nastrój swobody i harmonii. W niżej zalinkowanym wykładzie opisuje kilka przykładów nasadzeń, które powstały właśnie z inspiracji naturą. Wytrwałych i znających angielski zapraszam do oglądania, a dla pozostałych przygotowałam krótkie streszczenie.

Prywatny ogród Dana w Somerset

Od 11 do 18 minuty wykładu Dan opowiada o swoim 18-akrowym ogrodzie, którym się zajmuje od 8 lat.  Poprzednio był to teren wykorzystywany rolniczo – na uprawy i pastwiska. Dan przestał wykorzystywać gospodarczo większość terenu i przez pięć lat eksperymentował i obserwował, jakie rośliny najlepiej będą się czuły na słonecznym i wietrznym zboczu a jednocześnie najbardziej będą pasowały do sielskiej, rolniczej okolicy. Czujecie to? Światowej sławy projektant, z wieloletnim doświadczeniem ogrodniczym – całe PIĘĆ lat czeka, zanim obsadzi swój własny ogród! Dla mnie to niepojęte! W każdym razie, znalazłam nagranie, pokazujące ogród obecnie (bez obaw – ten trwa tylko 8 minut). Bardzo polecam, bo film dużo lepiej oddaje atmosferę ogrodu niż zdjęcia.

Modernizacja tradycyjnego ogrodu w Folly Farm

Drugim ogrodem, o którym opowiada Dan Pearson (minuty 20-23), to restauracja tradycyjnego ogrodu w stylu Arts&Crafts, stworzonego przez Lutyensa. Styl ogrodu był bardzo podobny do ogrodu Christophera Lloyda w Great Dixter (o którym pisałam tutaj) . Na bazie tego tradycyjnego planu, pełnego żywopłotów, Dan stworzył dużo bardziej swobodny i nowoczesny ogród. Porównanie, jak różne ogrody można uzyskać wychodząc z tego samego wzorca jest fascynujące.

Pełen rozmachu ogród pokazowy w Lowther Castle

To jest w sumie bardzo ciekawy przypadek: historyczny zamek, który został całkiem zniszczony w pierwszej połowie XX w. właściciele przekształcili w atrakcję turystyczną – ponoć największą w całym regionie (jeśli jesteście zainteresowani, to więcej informacji znajdziecie na stronie internetowej tego zamku). Są tam jakieś wystawy, wymyślne place zabaw dla dzieci, możliwość przejażdżki rowerem Ale chyba najbardziej do sukcesu przyczyniły się inspirujące projekty Dana: wykorzystał istniejące pozostałości dawnego ogrodu formalnego, takie jak aleje czy partery i przekształcił je, nadając bardziej swobodny i naturalistyczny charakter. 

Osobiście najbardziej podobają mi się jednak nasadzenia z brzozami w ruinach zamku: naprawdę wyglądają, jakby pojawiły się tam same z siebie. Robią nastrój jednocześnie dziki i romantyczny. Jak w Kordianie:D.

Tokachi Millenium Forest

To najsłynniejszy i chyba najbardziej ambitny projekt Dana Pearsona: od dziesięciu lat współpracuje przy tworzeniu chyba pierwszego na świecie parku ekologicznego. Zamysłem właściciela i pomysłodawcy było odtworzenie dawnego lasu na terenie skolonizowanym przez brzozy i bambus, a następnie udostępnienie go ludziom. Mieszkańcy wysoko zurbanizowanej Japonii nie mają zbyt wiele okazji poczuć się częścią natury i ten park właśnie ma to umożliwić.

Główną częścią parku jest las, „który ma przetrwać 1000 lat” ale tak naprawdę najsłynniejsza jest część bylinowa. Ogromna część:

Na koniec - mój ulubiony projekt: Stara Plebania

Wspaniałe zamki, potężne parki – co wspólnego to wszystko ma z naszymi  ogrodami? Trudne jest przeniesienie tak ogromnej skali do naszych możliwości. Dlatego zdecydowałam się pokazać jeszcze jeden projekt, o którym nie ma mowy w powyższym przykładzie. Też średnio przystaje do naszych podmiejskich domków, ale przynajmniej tym razem jest to prywatny ogród wypoczynkowy:

To jeden z dawniejszych projektów Dana Pearsona. Widać wyraźną różnicę w stylu: rośliny nie są wymieszane, tylko tworzą wyraźne bloki, a zwiewne trawy i byliny skontrastowane są ze sztywnymi prostopadłościanami z bukszpanów. Wyżej pokazany jest front działki, a tutaj tył:

A to zdjęcie nieustająco od paru lat znajduje się w czołówce moich ulubionych zdjęć ogrodowych:

Niezwykłe, prawda? Powiedzcie, że tak!

Na koniec podrzucam Wam jeszcze jeden link z filmikiem [klik] właśnie z tego ogrodu. Jeżeli z trzech filmów, które pokazałam w tym poście, możecie obejrzeć tylko jeden, to serdecznie polecam właśnie ten. Co prawda zbliżenia na kwiatki przewijałam, ale za to podwójnie zachwycałam się atmosferą panującą w szerszych kadrach. Słońce czy deszcz; ludzie na leżakach czy przy pracy – ten ogród emanuje taką niewymuszoną atmosferą harmonii i swobody, że mogłabym z niego nie wychodzić. 

*zdjęcie w czołówce: flickr, autor: alh1

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *