Rośliny naturalizowane

rośliny naturalizowane

W ostatnim tygodniu wspomniałam o roślinach cebulowych naturalizowanych zapomniawszy, że nie wyjaśniłam, co to właściwie znaczy. Zatem dzisiaj nadrabiam niedopatrzenie i piszę o roślinach nadających się do naturalizowania.

Co to znaczy "naturalizowane"?

Nie wiem czemu, ale to pojęcie jest stosowane tylko w odniesieniu do roślin cebulowych  – nigdy nie spotkałam go w odniesieniu do bylin (z jednym wyjątkiem – zawilców gajowych). Oznacza rośliny, które spełniają dwa warunki:

1. takie, które nie tylko kwitną co roku, ale także się rozmnażają; czyli zachowują się jak rośliny rodzime, mimo, że rodzime wcale nie są; coroczne wykopywanie i ponowne sadzenie cebul jest wykluczone;

2. są posadzone tak, aby wyglądać jak najbardziej dziko i naturalnie – żadnych rządków, żadnych podejrzanie gęstych skupisk.

Dla porównania, tak wyglądają rośliny naturalizowane:

Hever Castle Gardens in Springtime

A tak rośliny posadzone bez aspiracji do naturalności:

Everything Old Is New Again

Nie sugeruję, że jedne są brzydsze od drugich – to po prostu trochę inna estetyka. I inny nakład pracy:D.

Wiadomo, że na dużych działkach ten sposób będzie łatwiejszy do zastosowania niż na małych działeczkach. Tak sobie jednak myślę, że coraz bardziej popularny trend zamiany wystrzyżonych trawników na murawy łąkowe jest szansą również dla roślin naturalizowanych. Trzeba tylko dowiedzieć się, które z roślin cebulowych nadają się do naturalizowania oraz jak sadzić cebule, żeby wyglądały naturalnie. 

Spring at Kendal Cemetery

Jakie rośliny cebulowe nadają się do naturalizowania?

Krokusy

Crocuses

Krokusy występują w kilku gatunkach, różniących się nieco wielkością i terminem kwitnienia. Podejrzewam jednak, że różnice gatunkowe nie są zbyt istotne, bo na stronach sprzedażowych albo w ogóle nie ma podanych nazw gatunkowych, albo są podane nazwy ze sobą sprzeczne. „Naturaliści” najczęściej sadzą krokusy Tomassiniego, które występują w kilku odmianach: Roseus, Barr’s Purple, Whitewell Purple, Ruby Giant, Lilac Beauty, Pictus.

Krokusy należą do grupy cebulowych lubiących stanowisko słoneczne i suche latem ale zasadniczo są bardzo mało kłopotliwe w uprawie.

Kosaćce żyłkowane

Iris reticulata up close

Irysy żyłkowane to najpopularniejsze w naszym kraju kosaćce cebulowe. Do  hodowli wprowadzono kilka ich odmian: „Harmony”, „Natascha”, „Pauline”, „Rhapsody”, „Katharine Hodgkin”, „J.S. Dijt”. Po trzech latach uprawy mogę zaświadczyć, że faktycznie kwitną niezawodnie co roku, bez wykopywania. Kwitną w tym samym czasie co krokusy ale mają nad nimi tą przewagę, że kwiaty pozostają otwarte nawet w czasie niepogody. Natomiast wkurzają mnie tym, że po przekwitnięciu ich liście nadal stoją wysoko i robią bałagan na rabacie – krokusy mają na tyle przyzwoitości, żeby się położyć i nie przeszkadzać;).

Szafirki

Muscari

Szafirki tak się pchają na świat, że często zaczynają kiełkowanie już jesienią. Jeśli Wam się to zdarzy – nie przejmujcie się, bo to im nie przeszkodzi w zakwitnięciu w kwietniu. Są bardzo odporne i nadają się na różne stanowiska. Warto tylko ściąć kwiaty po przekwitnięciu, żeby wszystkie siły szły w cebulkę a nie w nasiona.

Narcyzy

Spring

Narcyzy to bardzo obszerny gatunek. Spośród mnóstwa odmian, do naturalizacji wybieramy najprostsze i najskromniejsze rodzaje, unikając tych pełnych, wielkokwiatowych żonkili. Polecane odmiany to Actea, Tete-a-tete, Fortune, Thalia, Barrett Browning, Birma, Hawera, Jack Snipe, Salome, Suzy. Narcyzy lepiej znoszą zacienienie niż tulipany, dlatego można je sadzić pod drzewami.

Tulipany

Tulips

Tulipany są trudne do naturalizacji. Tylko niektóre, wybrane odmiany są w stanie przetrwać dłużej w ogrodzie. Do naturalizacji nadają się tulipany botaniczne (np.: Tarda, Clusiana, Eastern Star, Eichleri), niektóre lilikształtne (Alladin, Ballade, White Triumphator, Maytine, Red Shine), niektóre z grupy Darwina (Apeldoorn, Apeldorrn’s Elite,  Golden Apeldorn, Holland’s Glorie).

To są najpopularniejsze, najłatwiej dostępne gatunki roślin nadających się do naturalizacji ale można wykorzystywać także inne: śnieżniki, psizęby (odmiana Pagoda jest uważana za najładniejszą) , przebiśniegi (pisałam o nich tutaj), cebulice, puszkinie, kamasje.   Źródło twierdzi, że nawet niektóre czosnki, takie jak karatawski, neapolitański, nawet olbrzymi – jednak trudno mi uwierzyć, że będą się chciały mnożyć samodzielnie.

naturalised bulbs

Tulipany, szafirki, szachownice, czosnki, krokusy nadają się do naturalizowania w trawnikach, natomiast przebiśniegi, narcyzy, śnieżnice – pod drzewami i krzewami.

Jak sadzić rośliny naturalizowane?

Najpierw wybieramy odpowiednie miejsce – duża rabata, niekoszony trawnik czy miejsce pod krzewami. Potem wystarczy po prostu rozrzucić tam cebule i wsadzić je w ziemię tam, gdzie upadły. Jeśli dobrze  dobraliśmy gatunki, to po kilku latach powinniśmy mieć całkiem zgrabne poletka.

Ostatnio popularne stało się sadzenie cebul w wytłoczkach po jajkach. Chociaż metoda jest dobra jako zapewnienie dodatkowego źródła próchnicy, to z pewnością w ten sposób nie uzyskamy naturalnego efektu.

Przyznam, że wykopywanie cebul nie jest moim ulubionym zajęciem. Po pierwsze: robi się to w czasie, kiedy byliny są już całkiem duże (wszyscy wiedzą, że cebule wykopuje się dopiero po zaschnięciu liści, prawda? nie muszę o tym pisać?), więc trzeba się nieźle nagimnastykować, żeby ich nie podeptać. A po drugie: nigdy nie wiem, „czy to już, czy jeszcze nie”. Jak wykopię za wcześnie, to się martwię, że za rok cebulki mi nie zakwitną, a jak za późno – to sucha łodyga zbyt łatwo się odrywa i cebula zostaje w ziemi. Trzeba potem grzebać głęboko łopatką i jej szukać a efektem jest i tak najczęściej przecięta cebulka. Takie tam, dylematy amatorskiej ogrodniczki:D

4 myśli na “Rośliny naturalizowane”

  1. Dwa! lata czytania Twojego bloga (no może ciut krócej, bo późno dobiłam) i WRESZCIE coś zrobiłam dobrze 😆😆
    Niech się tylko ta młodzież zacznie jeszcze rozmnażać…

    1. I co? Twoje życie wreszcie nabrało sensu?:):D:D;D

      A co posadziłaś?
      Dzień po opublikowaniu tego posta Marta Góra pokazała na insta swoje piękne, samodzielnie rozmnażające się śnieżniki. A ja ani słowa o nich nie wspomniałam! [łkająca emotka]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *